Poniedziałek. Żadnych odstępstw. Teraz tylko ćwiczenia i zdrowe odżywianie. No i oczywiście same korzyści płynące ze zmiany stylu życia.
Dzień dziś piękny był. Dużo słoneczka i baaardzo ciepło.
Byłam z kocicą na spacerze i Tusia zrobiła to, co robią prawdziwe koty.... Zjadła konika polnego
no i dała radę mimo, że na codzień nie poluje bo przecież pyszne jedzonko dostaje do miseczki. Śmieszne te moje kociątko jest
.
Dziś znowu jeździłam naszym nowym autkiem
. Dobrze mi się nim jeździ. Jutro może pojade po zakupy do supermarketu, bo się już kończy prowiant w lodówce i brakuje kilku niezbędnych do życia rzeczy.
Wczoraj ułożyłam tygodniowy obiadowy jadłospis i zgodnie z nim obiady będą się robiły
.
Zgodnie z planem treningowym dziś dzień siłowy. Trening siłowy wykonany rano i w sumie z wielką radością... Mimo, że bolą mięśnie, pieką i palą z wysiłku to i tak nie przerywam treningu. Exstra się czuję, kiedy daję z siebie wszystko. Od razu poprawia mi się samopoczucie.
ćwiczenie daje takiego pozytywnego kopa, że aż chce się jeszcze i jeszcze trenować.
Zaraz łapie się za żelazko i deskę i do prasowania, ale najpierw mała spowiedź jedzeniowa:
- 2 kromki chlebka żytniego z serkiem żółtym i pomidor cały;
- jabłko, garstka jeżyn i 150 g winogron
- rybka smażona bez panierki na patelni teflonowej + 2 ogórki kwaszone + 2 kromki chlebka żytniego
- serek Danio Straciatella + 5 orzechów włoskich
- 1,5 l wody mineralnej oczywiście bez gazu + 3 herbatki.
Przede mną jeszcze kolacja. Pewnie jakaś kanapeczka ok 20:00. Jutro zjem marchewkę, bo dziś niestety nie miałam w lodówce i nie chciało mi się iść kupić... Lenistwo pierwsza klasa
.
Teraz prasowanie a potem jeszcze poczytam Wasze blogi.
P.S. Dziś jeszcze weszłam na wagę i zaktualizowałam swoje dane... Niestety troszkę poszło w górę... o 1 kg.... No nic powalczę i napewno się uda. Teraz walczę o utratę 3 kg w terminie do 15 października.