Juz nie wiem ile razy zaczynalam sie odchudzac... tak bardzo sie zapuscilam, ze nie moge na siebie patrzec... omg 94 kilogramy... musze oblesnie wygladac... Zaczynam dzis rano diete kopenhaska.. jedyna dieta, ktora 4 lata temu przyniosla mi zajebiste rezultaty... chce szybko schudnac.. nie wiem czy po tej diecie nie zastosuje diety kapuscianej albo tej gdzie sie tylko pije... bo nei wiem czy bym dala rade te diete pociagnac kolejne 13 dni.. wydaje mi sie, ze organizm jest zbyt oslabiony aby ciagnac taka diete dwa razy pod rzad.. mysle, ze moglabym sie zalatwic... chce diete polaczyc z tanczeniem na macie.. bo mam taka... swietna zabawa... i troche ruchu.. jakby mi sie godzine dziennie udalo potanczyc przy tej diecie to mysle, ze bym polepszyla efekt.. Pamietam, ze 4 lata temu wzylam kolo 65-68 kilogramow... heh.. schudlam 6-8 kg.. nei mialam wtedy wagi, ale wbilam sie w tamtym czasie po tej diecie w spodnie sprzed 6 lat. Mam nadzieje, ze schodne kolo 10 kilo teraz, bo wydaje mi sie, ze im czlowiek grubszy tym wiecej kg poleci. Po diecie musze uwazac, bo wiem, ze jojo jest:/ ale musze schudnac bo wygladam jak spasla swinia.. zapisalabym sie na silownie albo basen gdyby nie to, ze sie wstydze tak pokazac.. kiedys bylam taka ladna... :/ a teraz nie moge na siebie patrzec.. wiem ze to moja wina, ze sie zrobilam taka gruba.. chce to teraz naprawic.. A wiem, ze dieta kopenhaska dziala napewno, bo ja przetestowalam.. zebym tylko wytrzymala pierwszy tydzien to bedzie dobrze. Zaopatrzylam sie w szpinak, w sumie myslalam, ze to bedzie najgorsze do zdobycia... a jednak nie.. rano wypije kawke i poelce po wolowine i salate.. i cytryne... Kiedys mialam lepsza rozpiske tej diety niz to co teraz jest w necie. Dania byly gramowo dokladnie podane, godziny jedzenia takze... Pameitam ze wolowina miala miec 250 g jednorazowo. Nie pamietam o ktorej powinnam jesc te dania... ale chyba byly to godziny 8-13-15.. musze poszperac, moze jednak w necie jest to gdzies. No i wiem, ze nie mozna bylo przypraw uzywac. To bylo najgorsze.. jesc taka paskudna wolowine... albo szpinak.. paskudztwo.. Ale dziala. We wtorek zaczynam prace.. boje sie, ze to mzoe byc przeszkoda... boje sie ze moge sie zle czuc w pracy.. bo wiem jak bardzo ta dieta jest inwazyjna.. a zwlaszcza przy takich kg jak mam ja... ale jakos dam rade... moze w pracy nie bede myslala o zarciu przynajmniej. 2 tyg... musze sobie rozpisac dokladnie dni... co i jak. Wiem, ze tak bedzie mi latwiej. Mam nadzieje, ze schudne 10 kg... a potem znow czegos poszukam... Chce byc w koncu tak ladna jak bylam... I nie chce wstydziec sie siebie. Oby sie udalo. Na poczatek dieta kopenhaska. A zaraz poszperam co po niej. Ahh no i wlasnie.. bede musiala bardzo dbac o cialo teraz... zeby skora byla jedrna. Uh uh...