| - 5,00
- 28.07.2010 Niby dobrze, niby zle
Wiedzialam ze tak bedzie. Rano dostaje opieprz a za 2 godziny on zachowuje sie jakby nic sie nie stalo... Zawsze tak bylo, jak narazie odwołałam wyjazd bo jednak bylo by z tym troche kłopotu zwlaszcza ze pada a Amelka nie moze sie rozchorowac bo szczepienie niedlugo... Znowu mamusia troche "pocierpi" no cóż takie zycie czasem niesprawiedliwe, ale co tam jutro piotrek idzie do pracy to posiedze sama troche przynajmniej nie bede słuchać żartów o "oponce" itd itd... Mnie takie żarty nie bawią tylko sprawiają przykrosc zwlaszcza jak slysze je od osoby ktora nadal kocham... (Nie wiem czy dodawać niestety czy nie) nawet jak on mowi ze kocha ta oponke to i tak mi to sprawia przykrosc zwlaszcza ze ja mam moralna rozterke bo ciagle mysle ze jak z nim nie bede to sprawie mu tym przykrosc, no cholera (przepraszam za cholera :) ) powinnam myslec o sobie i o Amelce a nie o nim... On sie szybko pozbiera (mam nadzieje) tylko nie wiem co wybrac bo ciagle od niego slysze ze Amelka mi tego nigdy nie wybaczy ze nie chce z nim byc ze mnie ona znienawidzi za to jak urośnie, ze odbieram mu dziecko (ale ja mu wcale nie odbieram, zachęcam go do jak najczęstszych odwiedzin Amelki) ze przez to ze odejde nie zobaczy jej pierwszych kroków, nie usłyszy pierwszego slowa (no na litość boska przeciez jakby pracował caly dzien jak teraz to tez by nie zobaczył!) Przepraszam ze sie tak irytuje szybko ale jak sobie przypominam te jego slowa to cos mnie trafia az... A i przepraszam ze czasem od rzeczy pisze ale jak pisze w uniesieniu bo sie nakręce to tak zawsze wychodzi :) ej boze boze ale to zycie potrafi byc czasem dziwne :) i i tak zrzuce ta oponke bo nie obchodzi mnie to ze jemu sie akurat podoba, wazne ze ja sie z nia zle czuje, bo jak oponki nie bedzie to rozstepy po ciazy jakos przeboleje :) (ale mam szybko zmienny humor no naprawde, ten blog chyba mi naprawde pomaga :) )
|
| - 5,00
- 28.07.2010 ;'(
Od wczoraj wieczorem zapowiada sie najgorszy dzien jaki moze byc. Pewnie reszta tez bedzie okropna poki nie wyjadę stąd a to wszystko przez Piotrka ;'( wczoraj juz nie wytrzymałam i nakrzyczalam na Piotrka bo budził Amelke ciagle wiercąc sie na swoim łóżku wiec ona juz calkiem sie obudzila i nie chciala spac a bylo naprawde pozno. A on co nic radz sobie sama i poszedl spac bo to nie jego wina. Jakos ja uśpilam. A rano... ;'( szkoda mowic jak wstał to przyszedł do Amelki sie pobawić i udawał ze mnie nie ma. Pozniej oczywiscie musial mi chamsko dogadywać na moj temat i moich rodzicow bo jak pytał czy składam sie z nim na laptopa to powiedzialam ze nie mam pieniedzy, owszem mam troche na koncie ale wszystko jest dla amelki zeby na nic jej nie zabrakło on mi jakos na potrzeby amelki dal tydzien temu chyba pierwszy raz a czy drugi raz da to juz nie jestem taka pewna. I oczywiscie jak powiedzialam ze nie mam to juz zaczal dogadywać ze ja przeciez mam i ze rodzice mi pewnie od razu kupią a to nie prawda ;'( to ze u moich rodzicow jest lepiej z pieniędzmi troche to nie znaczy ze kupią wszystko na co mam kaprys. W mojej rodzinie raczej bylo tak ze jak cos chcesz dla kaprysu to sobie zapracuj. ;'( i dzisiaj oczywiscie bo zostawiłam spodnie na ziemi to juz co to za szmata slysze itd ;'( juz dzwonilam do rodzicow ze jesli nic sie nie zmieni to zeby ktos przyjechal po mnie bo nie wytrzymam tak ;'( bo wole pojechac do nas na działkę z mama niz przepłakac codziennie ileś godzin :( az brak sił na cokolwiek :(
|